Edgar kiwnął głową.

- Co się stało? - spytał Drax.
- O co tu chodzi? - mruknął pod nosem. - Czy dlatego poszła ze mną, żeby im uciec?
- Karol – pociągnął nosem. – On mnie nie chce! – wybeczał do słuchawki, znów
- Lord Draxinger też przeszedł - odparła.
- To nie tak - rzekł po chwili. - Nie lekceważę swoich obowiązków. Ojciec wychowywał nas w taki sposób, abyśmy rozumieli, że tytuły i zaszczyty nie są nam dane ot tak, po prostu. Musieliśmy na nie zasłużyć. - Pociągnął ją lekko w swoją stronę, by rozbryzgująca się fala nie zmoczyła dołu jej spódnicy. - Dziękuję Bogu, że nie będę rządził. Modlę się, żeby tym razem Alice urodziła syna. Ponieważ nie jestem następcą tronu, nie muszę traktować siebie z absolutną powagą. Ale to nie znaczy, że nie traktuję poważnie Cordiny i obowiązków.
- Mam jego numer! – zapiszczał, obejmując swoje szczupłe uda równie szczupłymi
oka. Chłopak był ładny, naprawdę. Nawet ślad po trądziku na policzkach nie odbierał
A może powinien? Po co kusić los? Była zachwycona jego sukcesem i rozumiała, że
gdy z obowiązku podawał mu dłoń, czuł dreszcz lęku na myśl, jak bliski był dźgnięcia go
Regent czeka.
Oczywiście dawno temu (jak jeszcze byli typowymi szczeniakami), wynikła sprawa
- Jeszcze tu jesteś? - spytał groźnie.
Alec obejrzał się na dźwięk powolnych kroków i stanął oko w oko z kamerdynerem,
całe niebo lepszy od okrutnego kuzyna. Chciałaby zobaczyć teraz minę swojego

wiedział, czego chce. Zawsze starał się być uprzejmy, ale nie miał ani krzty cierpliwości dla

głową, co miało oznaczać pogardę dla osobliwych projektów przyszłego króla.
Było wprawdzie bardzo późno, ale jeśli powodem gniewu Becky jest przypuszczenie,
pióra, którymi był przyozdobiony, nieco jej przeszkadzały, lecz stanowiły piękne

ich fochami i afektacją, naturalność Becky oczarowała go. Patrzył, jak chciwie je, i miał

– Szukałem, Rainie. Zostałem tam do jedenastej w nocy, żeby sprawdzić jego historyjkę.
– Więc on to zrobił? Danny naprawdę to zrobił? – Luke kiwał się lekko to w tył, to w
nie jestem miła!

- Nieprawda!

– Jaki?
budynku. Shep też. Nic więc nie stało na przeszkodzie, żeby razem z Chuckiem do nich
sposób. Cóż, próbowali, ale się nie udało. Zdarza się. Nie sądziła, żeby tym